Kajtek trafił do nas z Bedonia.
Błagalnym wzrokiem próbował przyciągnąć do siebie pomoc, uprośić ludzi o jedzenie.
Ludzie nie przeszli obok niego obojętnie i w taki sposób Kajtuś trafił do nas.
Okazało się, że nie słyszy.
Przeszedł diagnostykę weterynaryjną i wiemy, że:
- lekarz weterynarii to nie jest jego ulubiony człowiek :)
- miał babeszjozę (wyleczona)
- podejrzewano anaplazmozę, ale na szczęscie nie potwierdziła się
- jest dojrzałym pieskiem
Kajtek bardzo dobrze zareagował na leczenie babeszjozy i szybko odzyskał siły.
Został zaakceptowany przez fundacyjne domowe stao i nawet kot Kefir nie jest mu straszny.
Nasz podopieczny uwielbia kontakt z człowiekiem i szybko uczy się gestów jako formy komunikacji.