O mnie
Bob trafił do nas z pustostanu wraz z Marleyem. W pustotstanie przebywał też Cooper z Alice.
Początki Boba w fundacji były ciężkie. Przerażało go miejsce, ludzie i nowe dźwięki. Nie chciał wychodzić z boksu. W pierwszych tygodniach wielkim wsparciem dla Boba, był Marley, bowiem razem wtuleni w siebie spali w budzie, wychodząc tylko na jedzenie i za potrzebą.
Po niespełna roku w fundacji Bob zmienił się nie do poznania.
Nie ma już śladu po przerażonym psie, który unikał ludzi.
Bob pierwszy biegnie na spotkanie z człowiekiem, a pierwsze co trzeba zrobić po pusczeniu go z bosku, to podrapać go po pupci.
Bob podąża za człowiekiem wszędzie, uwielbia być głaskany i całowany po głowie.
Z nowymi osobami jednak potrzebuje chwili by zaufać, na początku jest niepewny, jednak coraz szybciej mu to mija.
Bob całe dotychczasowe życie spędził w pustostanie, walcząc o każdy posiłek, o takim życiu ciężko jest zapomnieć i przestawić się na nowe.
Ale naprawde dobrze mu to idzie.
Bob ma chore serduszko, przyjmuje leki i nie jest już najmłodszy.
Nadal jednak jest psem czekającym i nadającym się do adopcji.
Uczymy go chodzić na smyczy i dobrze mu to wychodzi.
Otworzysz serce, dla psiego emerytka i pokochasz go na zawsze?
Bob odszedł od nas w maju 2025 roku w wyniku oponiaka mózgu [*]